31.10.2008 :: 23:51
szaleńczo smutnych wariacji ciąg dalszy.
20.10.2008 :: 23:35
jestem piórkiem, niedopałkiem. kłębkiem nerwów. rozpłakaną pustką co wieczór i rano. nie zagryzam już warg, to nic nie da. drżę z małości. i śpiewająco myślę o sobie: nothing, not worth a fuck kiedy byłeś Ty, wszyscy nie mieli znaczenia. teraz, gdy Cię nie ma, nie ma już nikogo. marznę - nie bez Ciebie. marznę sama ze sobą. i choć chciałabym sobie powiedzieć głupia, dasz radę, to wiem, że nie dam,
bo przecież to wszystko miało być na zawsze.i zostanie na zawsze. przecież i do takiego bólu przyzwyczai czas. jak Ty to mówisz nie przejmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu. nie mam wpływu na to, że zburzyłeś podstawy jakiegokolwiek sensu. głupia, dasz radę
07.04.2008 :: 00:06
nikt już nie powie nie płacz. nikt nawet nie pomyśli, że płaczesz. zbagatelizowano cię do kolejnej osoby, która w szeregu przyczynowo-skutkowym stoi tuż przy znaku "uwaga, w szczęśliwym amoku", niczego więcej. mi by mogło byś smutno? gdzie tam. ja nie mam powodu.
a mi w głowie rozpaczliwie tańczą smutne myśli. wieczorem się nie oszukasz.
nie wmówisz sobie, że tego właśnie pragnęłaś. niepewności razy trzy, bo na trzy dzielonej.
z tego nie da się wyleczyć. nie da się wyleczyć z serca w kawałkach przez półtora roku. nie na zawsze, nie na stałe.
niedomówienia budzą niepewność. nawet wyjaśnione.
nie chcę wierzyć już w słowa, nie chcę budować niczego na słowach.
więc czemu nieprawdziwe tak bolą? przecież nie powinny znaczyć nic.
wierzysz?
poddaję się.
nie płacz, głupia. nie płacz, cholera jasna.
14.02.2008 :: 23:31
hej, pogoda gra wiośnie na nosie.
miałam dziś trzy płatki śniegu na rzęsach, kiedy świeciło słońce i tańczył wesoło wiatr.
a może to świat stanął na głowie.
tak jak ja - ze szczęścia. takiego, że aż dech zapiera.
bella ciao!
21.01.2008 :: 01:02
mało mi teraz, mało mi zaraz. chcę przeszłości w wydaniu zmienionym. naszej, dla nas. chora zachłanność siedzi w głowie, w palcach i niecierpliwym spojrzeniu. naucz mnie liczyć czas od momentu, gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki grzesznej piosenki. naucz, bo do szaleństwa doprowadzają podzielone wspomnienia.
paradoksalnie i na opak. nie ucieknę przecież.
ale daj rękę i ucieknij ze mną.
03.01.2008 :: 07:00
no proszę.
rybka połknęła haczyk.
tylko że ratunku, przecież to ja jestem rybką!
24.12.2007 :: 17:02
wiem, że to będą najpiękniejsze święta.
27.07.2007 :: 22:45
zniknęły dwa lata. rozprysły się jak ubiegłotygodniowe bańki mydlane nad Wisłą.
z wiatrem zakradły się, co prawda, wspomnienia chowane skrupulatnie pod poduszką,
lecz tym razem pachniało spełnieniem.
noszę ciągle szczeście w kieszeni i plączą się we mnie uśmiechy.
nie do wiary, nie do wiary mówimy sobie na ucho, ale szumi morze i nie słychać nic.
cocorosie - werewolf
10.06.2007 :: 00:34
kochanie
ja ci zatańczę
pośród słów i pośród motyli
moje małe szczęście w kropki.
nouvelle vague - just can't get enough
13.05.2007 :: 09:06
kolorowo.
widzę wszędzie kałuże w kształcie serc. otaczają mnie słowa na literkę n. trochę niepewności, sporo niedowierzania. i nadal mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.
drży mi serce ze szczęścia, tak przyjemnie się tęskni.
nawet jeśli to sen, to niech trwa jak najdłużej.
05.05.2007 :: 22:51
kubeł zimnej wody. tak, tego było mi trzeba!
nie, nie oszukujmy się. wcale nie było trzeba. ale cóż poradzić na naturalną kolej rzeczy? nie uodporniłam się, bo nie zwykłam uczyć na błędach - to jasne. po raz enty przeklęty nienawidzę sobotnich wieczorów.
i mimo tego, że śpiewająco wyję z beatlesami;
here comes the sun, here comes the sun,
and I say it's all right
to i tak zajadam się nutellą, którą jest całkiem smaczną uszczelką do mojego popękanego serca.
uczucia ubieram w płytkie słowa, by same w sobie stawały się mniej skomplikowane. mam dróg tysiące, wyjść sto czterdzieści. a ja jestem na zakręcie i nie chce wyjrzeć, co czeka za rogiem. niech przyjdzie samo, pomalutku.
[niedobrze.skończyła się nutella.]
11.04.2007 :: 21:42
nie wynoś..
08.04.2007 :: 00:39
skurczyło się moje serce do rozmiarów stokrotki. nie ma jednak ani żółtego środka, ani zagiętych płatków.
nie wierzę już, nie wierzę.
nie bawmy się w nieczułość. zmiana zasad, ja odpadam.
czas na zapomnienie, bez pionków, kostek i uśmiechu losu.
gramy do końca, gramy bez końca. ja zaczynam, już. wynoś się.
twój ruch, twój ruch.
19.03.2007 :: 23:54
chyba każda Oleńka jest, prędzej czy później, skazana na fascynację panem Kmicicem.
muszę przyznać z uśmiechem, że dopadło i mnie.
12.03.2007 :: 17:25
Przez niego więc się zabiła
ta, co z miłośći tańczyła.
Bóg jej przebaczył czyny sercowe
i lody podał jej malinowe.